Wraz z napływem gorących mas powietrza nad Polskę i wzrostem temperatur sięgającym 40°C, IMGW oraz urzędy miast ostrzegają przed rosnącym stężeniem ozonu przy powierzchni Ziemi. Jak wyjaśnia prof. Janusz Krzyścin z Zakładu Fizyki Atmosfery IGF PAN, proces tworzenia się tego gazu w przyziemnej warstwie atmosfery jest bezpośrednio napędzany przez intensywne promieniowanie słoneczne oraz wysoką temperaturę.
Ozon to trójatomowa cząsteczka tlenu o silnych właściwościach utleniających. Ze względu na łatwość, z jaką odłącza się od niej trzeci atom, gaz ten jest wysoce reaktywny i stanowi realne zagrożenie dla ludzkiego organizmu – wdychanie go podrażnia drogi oddechowe oraz błony śluzowe.
Powstawanie ozonu przyziemnego (występującego od powierzchni gruntu do wysokości około 50 metrów) to złożony proces fizykochemiczny, zależny od lokalnego środowiska:
Obszary leśne (np. lasy iglaste): Drzewa pod wpływem ciepła emitują większe ilości substancji zapachowych (terpenów), które aktywnie sprzyjają produkcji ozonu.
Arterie miejskie: Ruch samochodowy generuje wysokie stężenia tlenków azotu. Ich nadmiar prowadzi do redukcji cząsteczek ozonu, przez co przy ruchliwych ulicach jego stężenie bywa niższe niż w pozostałych częściach miast.
Ozon jest tzw. zanieczyszczeniem wtórnym – nie jest emitowany bezpośrednio ze źródeł, lecz powstaje w wyniku skomplikowanych reakcji. Z tego powodu doraźne przeciwdziałanie jego wysokim stężeniom w czasie fal upałów jest praktycznie niemożliwe.
Prof. Janusz Krzyścin z Zakładu Fizyki Atmosfery IGF PAN zwraca uwagę na konieczność rozróżniania poszczególnych warstw ozonu:
Ozon przyziemny i troposferyczny (do 10 km): Tworzy się przy powierzchni Ziemi pod wpływem bieżącej pogody i jest szkodliwy dla zdrowia.
Ozon stratosferyczny (warstwa ozonowa): Znajduje się znacznie wyżej i stanowi tarczę chroniącą biosferę przed szkodliwym promieniowaniem ultrafioletowym (UV).
Fale upałów nie mają wpływu na ozon w stratosferze, jednak obecne pomiary satelitarne wskazują, że całkowita grubość tej ochronnej warstwy jest obecnie o około 10% niższa niż zazwyczaj latem. Oznacza to silniejsze promieniowanie UV docierające do Ziemi, co przy przebywaniu na zewnątrz dłużej niż kilkanaście minut wymaga bezwzględnego stosowania kremów z filtrem.
Wraz z postępującą zmianą klimatu stężenia ozonu przyziemnego będą rosnąć. Głównym czynnikiem nie jest jednak sam globalny wzrost średniej temperatury, lecz zmiana cyrkulacji atmosferycznej. Częstsze napływy gorących mas powietrza z południa Europy będą bezpośrednio przekładać się na regularne występowanie wysokich koncentracji tego gazu.
Ekspert odnosi się również do najczęstszego mitu dotyczącego atmosfery. Nad Polską nigdy nie było i nie ma dziury ozonowej.
Zjawisko to występuje wyłącznie nad Antarktydą podczas tamtejszej wiosny, kiedy ubytek ozonu sięga nawet 45%. W średnich szerokościach geograficznych, w tym nad Polską, obserwuje się jedynie spadek grubości warstwy ozonowej (o około 5% od lat 60. XX wieku). Jest to ubytek, a nie dziura – co nie zmienia faktu, że ochrona skóry przed promieniowaniem UV pozostaje kluczowa dla zdrowia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze